Tak się jakoś złożyło, że równiutko dwa lata temu tam byłam - oto relacja. I czy widzę jakieś uderzające zmiany? Niezbyt, nadal tynk straszy i spada, aż ciarki, chociaż będąc z wałbrzyskiego śródmieścia zasadniczo jestem do takich widoków przyzwyczajona.
Jedno co zauważyłam to to, że spora część knajp nie tak dawno reklamowana jako ostoja artyzmu jest nieczynna, lub zdążyła upaść lub wręcz popaść w niebyt.
Tym niemniej lubię tam wędrować - Nadodrze trzeba chyba brać z całym dobrodziejstwem tego czym jest, nie przebierając go w hipsterskie szmatki na siłę.
A poza tym piękny dzień jest:)
Amen
khoci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz