Jako, że kolejny wieczór z planszówkami się zapowiada należało przygotować małe co nieco, aby dzielni wojownicy nie opadli całkiem z sił. Tym razem nie będziemy katować Wiedźmina nieszczęśnika (ostatnio więcej leżał na planszy niż siekł plugastwo:) jeno coś ponoć łatwego "Magię i Miecz". Powiadają, że łatwe, ale nie dowierzam - pogramy, zobaczymy:)
Wracając do tematu - jako, że khoci ledwo jeszcze zipie po przebytej fazie antybiotykowej ciasto jest z gatunku - wyjąć składniki, zmieszać, upiec, zeżreć:)
Będziemy potrzebowali co następuje:
2 szklanki mąki
szklankę maku
kostkę miękkiego masła
łyżeczkę proszku do pieczenia
4 jajka
3 łyżki powideł śliwkowych
cukier wanilinowy
łyżeczkę proszku do pieczenia
Do lukru:
szklanka cukru pudru
4-5 łyżek soku z pomarańczy
ew. likier pomarańczowy, ale ja nie mam, więc nie dodałam :)
Następnie: cukier i żółtka miksujemy z masłem.
Mieszamy mąkę z proszkiem i makiem, dodajemy powidła, mieszamy obie masy.
Dodajemy pianę z białek, pieczemy ok godzinę w 180 stopniach.
Jak już ciasto odpocznie i trochę ostygnie mieszamy sok z cukrem i polewamy je lukrem.
Wcinamy z błogim wyrazem twarzy :)
Ciasto jest podobne do ciasteczek całusków (tych, które przekłada się marmoladą) - wilgotne i ładnie pachnie pomarańczą i makiem.
Smacznego i życzcie mi wygranej w grze:D
khoci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz