W Parku Południowym grają w bule, pachnie kawą i cukrem pudrem, dzieciaki krzyczą na niewiadome tematy, dokonano zdrady moich brownie na rzecz tych z Agawy (zapamiętane, zemsta nadejdzie gdy będzie najbardziej niespodziewana, bolesna i dotkliwa wielce:p), rodziny się przechadzają wokół stawku, psy zwiewają właścicielom ucieszone chwilą wolności, jest spokojnie i ciepło.
Na Podwalu Festiwal Nauki, dzieciaki też wrzeszczą, tylko na inne tematy (mogłoby się wydawać weltschmerz powszechny:), śmierdzi laboratorium chemicznym, zamieszanie, ruch i tumany kurzu.
A w Rynku turyści grasują, Angole (k)fakają nieprzerwanie i żegnają stan kawalerski bez opamiętania (już od 1 po południu, ciekawe który dotrwa do wieczorku właściwego), hipsterzy pozują, Niemcy poszukują bierhalle, Japończycy cykają foty, słoneczko przygrzewa, norma.
Miło jest. Nic nie musieć, nie spieszyć się, nie biec, nie myśleć za bardzo, nie analizować, nie planować, nie roztrząsać wielu ważkich spraw, nie denerwować się. Po prostu cieszyć się chwilą, poprzyglądać się jej, podelektować, poczuć zapach, zobaczyć kolor - całkiem z boku. Pięknie jest. Mimo wszystko. I tego się będziemy trzymać.
No i jesień idzie. Zdecydowanie moja ukochana pora roku. Kolorki pomalutku barwią liście, powietrze ochładza się i pięknie pachnie, żyć nie umierać, tylko wino grzać :)
No i jesień idzie. Zdecydowanie moja ukochana pora roku. Kolorki pomalutku barwią liście, powietrze ochładza się i pięknie pachnie, żyć nie umierać, tylko wino grzać :)
Odpoczynku wszystkim.
khoci

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz