środa, 4 listopada 2015

Lokalny bazarek

 Lubię. Bardzo. Z prostej przyczyny - kupując na lokalnym bazarku nie traci się kontaktu z człowiekiem. Oraz rzeczywistością. 
Obok mojej chałupki są same małe sklepiki skupione wokół dwóch ryneczków, tak więc robiąc zakupy już od kilku lat jestem rozpoznawana, co ma swoje dobre strony.


Kupując jajka pogadam z panią sprzedawczynią o wypiekach - sernikach, biszkoptach i zawsze wiem, że dostanę świeże kurze wyroby, które później sprawią, że moje ciasta, jajecznice, omlety będą bajeczne.

W warzywniaku sprzedają karatecy i zawsze podebatujemy o życiu, każą mi się też chwilowo oszczędzać, dbają abym nie poszalała zbytnio z siatami.

 W mięsnym mam rozchwory o kotach, bo właścicielka także takowe posiada; dowiem się też o wszelkich możliwych nieszczęściach motoryzacyjnych i innych wszelakich jakie napotkały ją i współsprzedawczynię w ostatnim czasie.

W piekarni pani jest zawsze wściekła i zawsze ją rozchmurzę zagadywaniem, ponarzeka na dzieci i okoliczności i jest powrót do normy.

Dodać muszę, że chlebek z tejże lokalnej piekarni jest boski, pachnący i krojenie go to czynność wręcz mistyczna:)

Wściekłe ekspedientki na kasach w samoobsługowym to już taka norma, że nawet przestaję się o to biesić. Jest niemal na 99.9% pewne, że jak się przyjdzie rano to usłyszy wiąchę o klientach, którzy płacą stówami, a im pieniądze zabrali i JAK ONE MAJĄ WYDAWAĆ!  O dzień dobry i dziękuję zapomnijcie, ale pokazują owe niewiasty czasem ludzką twarz, chwała im i za to :)

W sklepie zoologicznym zawsze pobawimy się z suczką groźną Balbiną, pogadamy o wszystkim, a przemili właściciele dorzucają gratisy dla naszych kociaków - a to myszki,a to mleczko, a to kabanosik :)

Dodatkowo co sobotę na placykach handlują różne dziadki - a to miodem, a to kwiatami i innym dobrem - wszystko - można rzecz - od małych przedsiębiorców:)Tak małych, że ich nawet straż miejska za bardzo nie goni.

I fajnie jest. Produkty pyszne, pogawędki trwają w najlepsze, taki mały społeczny system się wytworzył, czego próżno szukać  w super/hiper marketach. Nie ma ugrzecznionych uśmiechów, ani tej samej gadki do każdego, ale są ludzie - czasem wściekli, czasem życzliwi, ale przynajmniej prawdziwi. Tak jak żarło, które sprzedają.

I niech tak trwa, póki mogę, to wspieram "swoich"
:D
Kto tak ma, łapa w górę :)
khoci


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz