Truskawki, wiśnie, czereśnie to standard. W tym roku odkryliśmy jeszcze dwa wspaniałe owoce do przeróbki - morele i żółte pomidory. Muszę przyznać, że morelową konfiturę pożeramy w takim tempie, że trudno dociec czy coś faktycznie zostanie na zimę:)
Morele to żadna filozofia - owoce, cukier i żelfix, ale efekt? Palce lizać :) Zaskoczyło mnie przy tym jak tak kwaśne w sumie owoce mogą się zamienić w taki słodki przysmak.
Można je później nie tylko wykorzystać do kanapek, ale na przykład do smarowania ciast (rozmieszane z gorąca wodą).
Skrócony przepis - ciasto: 300g mąki, 3 łyżki kakao, szklanka cukru, jajko i żółtko, 2 łyżki zimnej wody szczypta soli, pół kostki zimnego masła.
Dodatkowo: wybrane owoce, dżem, budyń czekoladowy.
Ciasto szybko zagnieść, schłodzić ok pół godziny w lodówce. Wyłożyć na blachę, piec w 180 stopniach ok. 30 minut. Wyjąć, ostudzić, posmarować marmoladą, wyłożyć budyń i owoce. Voila :)
Innym przysmakiem, który w tym roku wyprodukowaliśmy jest konfitura z żółtych pomidorów.
Potrzeba kilo żółtych pomidorów, pomarańczę pól kilo cukru, szczyptę cynamonu imbiru 2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego i ew. kieliszek jarzębiaku (lub jałowcówki)
Pomidory należy sparzyć, obrać ze skórek, pokroić i dusić ok pół godziny z odrobią wody. W tym czasie sparzyć pomarańczę, obrać ze skórki. Pokroić i pozbawić pestek. Skórkę pokroić na małe kawałeczki. Po pól godzinie dodać do pomidorów pomarańczę, skórkę i cukier i dusić dalsze pól godziny do zgęstnienia. Dodać przyprawy, alkohol i zapakować do słoików.
Pycha i pięknie pachnie:)
Smacznego!
khoci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz