Odwiedzić przyjaciół, a przy okazji poszaleć na berlińskich jarmarkach - taki był plan na Andrzejki i pierwszą niedzielę Adwentu. Zrealizowany z rozmachem (trzy jarmarki!) naładował mi akumulatory na długo i utwierdził, że brykanie w wesołym gronie to jest TO!:)

Berlin jest niesamowicie energetyczny - eleganckie uliczki z mnóstwem księgarń i kawiarni, pięknie ozdobione na święta, lub przeciwnie - artystyczne dzielnice pełne szalonych kolorów i najdziwniejszych okazów sztuki, wyluzowani ludzie, rodziny cieszące się wspólnie spędzanymi chwilami, imprezujące grona młodych ludzi - taki jest mój Berlin i uwielbiam sobie od czasu do czasu odświeżać ten obrazek i sama ładować się jego energią. To takie miasto gdzie widzi się wielu ludzi korzystających z życia.
Tym razem Berlin dodatkowo pachniał grzanym winem, cukrem pudrem, czekolada i migdałami, błyszczał świątecznymi światełkami i odbijał się w oczach radosnych ludzi, którzy tak jak my przyszli poużywać świątecznych przyjemności.


Odwiedziliśmy trzy - Weihnachtsmarkt vor dem Schloss Charlottenburg,
Lucia Weihnachtsmarkt in der Kulturbrauerei i Der Nostalgische Weihnachtsmarkt am Opernpalais. Każdy trochę inny - chyba najbardziej podobał mi się ten w Kulturbrauerei (może tez i z sentymentu do odbywających się tam Schlagstromów:) - największym hitem były kożuchy rozwieszone nad polowymi kaloryferami w które można się było zawinąć i rozgrzać i fiński poncz :)
W tak niskie temperatury jakie panowały w Berlinie w pierwszy weekend adwentu - jak znalazł i korzystaliśmy wszyscy ile się dało ^^
Przyjemnie było też obserwować rozbawione rodziny - szczególnie dzieci, które dokazywały jak małe źrebiątka i nikt ich specjalnie nie karcił i nie ścigał za szaleństwa.
Wszędzie sączyła się też zadziwiająca muzyka - jak świąteczne hity Żorżyka Michaela w wersji brutal german i inne ciekawe kombinacje.
Było cudownie, wspaniale i smacznie - jeśli ktoś ma okazję jechać, niech się nie zastanawia.
Dziękujemy!
khoci

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz