Pieczeniowego szaleństwa ciąg dalszy - oprócz makowców, serników i tortów o pierniczkach nie wspominając keks bakaliowy jest chyba najbardziej typowym smakołykiem około-bożonaradzeniowym.
W sumie u nas pożera się go głównie w adwencie do grzańca lub herbatki, ale cóż to szkodzi, od tego jest grudzień żeby eksperymentować:)
aczkolwiek wymagać będzie zakupu sporej ilości bakalii i doalkoholizowania ich nieco ^^
Składniki:
kostka miękkiego masła
półtora szklanki cukru
4 jajka
dwie szklanki mąki
kieliszek rumu, brandy lub koniaku (bacardi dał radę ;)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 spore garści rodzynek,
podobnie orzechów czy gotowej mieszanki kandyzowanych owoców
*W zasadzie można dać takie(i tyle) bakalii ile ktoś uzna za stosowne, nie widzę tu limitów :)
Co następnie z tym robimy:
Bakalie zalewamy alkoholem i odstawiamy w spokojne i niedostępne miejsce:)
Masło ucieramy z cukrem, dodajemy po kolei żółtka (po jednym - nie wszystkie naraz) i majtamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
Posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem i tadam - gotowe:) Ciasto smaczne, orzechy w nich chrupią - tylko coś ciepłego do picia, świeczki i jest bosko.
Grudzień UWIELBIAM, oł yeah :)
Jest towarzysko, ciepło, pachnąco i wesoło :p
Jest towarzysko, ciepło, pachnąco i wesoło :p
Miłego!
khoci
P.S.A obwód spalimy na sylwestra, więc no stress :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz