" - Nici będą z tej nagonki, nie dostaniesz mej golonki!
- Zrobię z ciebie kawał ścierwa, bo zagrałeś mi na nerwach."
Kto pamięta przygody Tytusa, Romka i Atomka, to pewnie skojarzy, że to dialog Tytusa z dziką świnią, tylko nie pamiętam z której części, a moje archiwalia zostały kiedyś tam samowolnie oddane przez mojego ojca "na biedne dzieci", więc nie mam nawet jak sprawdzić.
Tytusa odkąd pamiętam lubiłam, tym niemniej dziś nie o nim a o golonce.
Przepis jest prosty, bo jak wiadomo ja proste przepisy lubię żeby sobie głowy nie przeciążać zbędnymi detalami.Tak więc składniki ograniczają się do:
2- 3 golonki
szklanka jasnego piwa
sól
pieprz
musztarda dijońska
Golonkę myjemy, osuszamy, solimy, pieprzymy nacieramy musztardą i zostawiamy na noc w lodówce. Rano podlewamy ją piwem, wstawiamy do piekarnika na 2-3 godziny żeby się upiekła. W międzyczasie podlewamy ją piwem żeby się ładnie zrumieniła.
I już, szlus - gotowe do szamania. Oczywiście są przepisy bardziej wyrafinowane przewidujące w tym jeszcze bulion drobiowy, marchewki, pietruszki, czosnek, seler, liście laurowe, ziele angielskie cuda wianki - ale miał być przepis jak najprostszy więc jest. Golonka, a nie golonka z włoszczyzną :)
Smacznego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz