środa, 13 lutego 2013

Cookie Monster


Luty (przynajmniej pierwsza połowa) minął mi pod znakiem ciasteczkowej szajby. W jeden wieczór zrobiłam 3 rodzaje, w inne popołudnia też nie było lepiej. Któregoś dnia koleżanka z pracy poleciła mi stronę Moje Wypieki i zginęłam.


Stąd też sporo frustracji, bo niepomna historii o pierniczkach z grudnia (kiedy skończyłam je robić grubo po północy po kilku godzinach a miałam po 20 minutach :p) ubzdurałam sobie, ze ciasteczka to pestka! W efekcie jedne spaliłam, drugich nie dopiekłam, a dwa następne przepisy pomieszałam ze sobą :) Wyszły co prawda jadalne, ale ilość słów niecenzuralnych przy produkcji przypominała powrót mężów z wojny wikińskiej:p

Wyszły, a mój zespół w pracy je docenił, jednak mimo wszystko polecam przy ich robieniu  cierpliwość i uwagę przy odmierzaniu składników:)

Polecam przepisy (także z niezawodnej kwestii smaku) na cynamonowe,   mleczne, czekoladowe i amaretti i wspaniałe śniegowe kulki .Warto, są bardzo smaczne:)

Powodzenia!

khoci














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz