sobota, 29 grudnia 2012

Migdałowo



Wczorajsze rogalikowo-migdałowe szaleństwa w Monsieur Cafe zaowocowały dzisiejszym migdałowym szaleństwem. Nie ma to jak świeży gorący rogalik z podprażonymi płatkami i kawusia z mleczkiem njam o radości o rozpusto lubieżna... :)


W każdym razie coś z migdałem w domu by się przydało jako że wyżarliśmy już wszystkie świąteczne ciasta,  a poza tym chyba jakiś końcoworoczny smętek mnie dopadł, więc tym bardziej jakaś aktywność z efektem w postaci jadalnych dóbr doczesnych była wskazana. 

Przepis wygrzebałam na Kwestii Smaku  tylko migdałów mielonych nigdzie w okolicy nie było i dopiero łączony wysiłek tłuczenia młoteczkiem (Bartka wkład w ciasto:) płatków i miksowania ich (rozum mi wrócił i znalazłam rozdrabniacz w szafie:) pozwolił wysiłkom znaleźć szczęśliwy finał.

Nie ma to jak zapach ciasta snujący się po domu... mniam :) Takie przedsylwestrowe niam bo do Nowego Roku pewnie kulinarnych waryacji już nie będzie...:)

Smacznego
khoci =^--^=


 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz